Nie odezwał się, po czym delikatnie pocałował mnie. Odepchnęłam go wbrew swojej woli.
- Chris, ja...- nie wiedziałam co powiedzieć. - My ledwo co się znamy, nie wiem, czy to dobry pomysł.
Speszył się.
- Przepraszam. - powiedział niechętnie. Panowała długa, niezręczna dla nas obojga cisza. - To ja już może pójdę. - odwrócił się i zaczął iść w stronę przed chwilą opuszczonej cukierni.
- Poczekaj, nie chciałam Cię urazić. Nie wiem tylko, czy to dobry pomysł.- podbiegłam do niego.
- Daj spokój, było minęło.
- Ale … - pociągnęłam go za rękaw bluzy. Zatrzymał się. - Ja się po prostu boję, ze coś może się nie udać. Rozumiesz mnie?
- Rozumiem, ale nie jestem takim plantem, który by cię zostawił po tygodniu.
- Wiem, ale...Pocałuj mnie jeszcze raz.- popatrzyłam mu w oczy. Chwilę się wahał, ale zrobił to. Tym razem nie odepchnęłam go, bo naprawdę tego chciałam. Uśmiechnęłam się.
- Violett...-zaczął.
- Viola – przerwałam mu.
- Dobra. Viola, jeśli nie chcesz być ze mną ja to rozumiem. Już nie raz dostałem kosza od dziewczyny.
- Ale ja chyba się w tobie zakochałam. Nie chciałam tylko robić czegoś pochopnie.
- Na pewno? - zapytał patrząc mi się w oczy. Dawały mu niezasłużoną przewagę.
- Oj, możesz przestać? - odwróciłam wzrok. - Kim ty jesteś, powiedz mi?
Zarumienił się.
- Mogę Ci zaufać? - zapytał. W ramach odpowiedzi pocałowałam go. - Choć.
Poprowadził mnie do jakiegoś drewnianego domu. Kilka razy szeptał mi do ucha, że się we mnie zakochał na zabój od pierwszego wejrzenia. Rumieniłam się. W końcu znalazł w plecaku klucze i wpuścił mnie do środka. Zamknął drzwi i przyciągnął mnie do siebie. Całowaliśmy się chwilę. Potem zaczęłam się trochę bać. Zauważyłam kły pomiędzy jego zębami. Odsunęłam się i zasłoniłam plecakiem.
- Jesteś wampirem? - zapytałam.
Nie odpowiedział.
- Wampirem? - zapytałam ponownie.
Wyrwał mi plecak z rąk i zbliżył się do mnie.
- Kim ty do cholery jesteś? - szepnęłam. Zbliżył się do mnie, a ja w osłupieniu nie miałam odwagi się ruszyć. Szepnął mi do ucha.
- Jestem synem Drakuli. Nie bój się mnie, nic ci nie zrobię.
Zamarłam z przerażenia.
- Chris, ja...- nie wiedziałam co powiedzieć. - My ledwo co się znamy, nie wiem, czy to dobry pomysł.
Speszył się.
- Przepraszam. - powiedział niechętnie. Panowała długa, niezręczna dla nas obojga cisza. - To ja już może pójdę. - odwrócił się i zaczął iść w stronę przed chwilą opuszczonej cukierni.
- Poczekaj, nie chciałam Cię urazić. Nie wiem tylko, czy to dobry pomysł.- podbiegłam do niego.
- Daj spokój, było minęło.
- Ale … - pociągnęłam go za rękaw bluzy. Zatrzymał się. - Ja się po prostu boję, ze coś może się nie udać. Rozumiesz mnie?
- Rozumiem, ale nie jestem takim plantem, który by cię zostawił po tygodniu.
- Wiem, ale...Pocałuj mnie jeszcze raz.- popatrzyłam mu w oczy. Chwilę się wahał, ale zrobił to. Tym razem nie odepchnęłam go, bo naprawdę tego chciałam. Uśmiechnęłam się.
- Violett...-zaczął.
- Viola – przerwałam mu.
- Dobra. Viola, jeśli nie chcesz być ze mną ja to rozumiem. Już nie raz dostałem kosza od dziewczyny.
- Ale ja chyba się w tobie zakochałam. Nie chciałam tylko robić czegoś pochopnie.
- Na pewno? - zapytał patrząc mi się w oczy. Dawały mu niezasłużoną przewagę.
- Oj, możesz przestać? - odwróciłam wzrok. - Kim ty jesteś, powiedz mi?
Zarumienił się.
- Mogę Ci zaufać? - zapytał. W ramach odpowiedzi pocałowałam go. - Choć.
Poprowadził mnie do jakiegoś drewnianego domu. Kilka razy szeptał mi do ucha, że się we mnie zakochał na zabój od pierwszego wejrzenia. Rumieniłam się. W końcu znalazł w plecaku klucze i wpuścił mnie do środka. Zamknął drzwi i przyciągnął mnie do siebie. Całowaliśmy się chwilę. Potem zaczęłam się trochę bać. Zauważyłam kły pomiędzy jego zębami. Odsunęłam się i zasłoniłam plecakiem.
- Jesteś wampirem? - zapytałam.
Nie odpowiedział.
- Wampirem? - zapytałam ponownie.
Wyrwał mi plecak z rąk i zbliżył się do mnie.
- Kim ty do cholery jesteś? - szepnęłam. Zbliżył się do mnie, a ja w osłupieniu nie miałam odwagi się ruszyć. Szepnął mi do ucha.
- Jestem synem Drakuli. Nie bój się mnie, nic ci nie zrobię.
Zamarłam z przerażenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz