Jeśli czarodziejka wyda na świat chłopca – staje się on wampirem, jeśli dziewczynę – odbiera ona moc matki i staje się jeszcze silniejszą czarodziejką. Chłopiec nie odbiera matce mocy. Nie mogę pojąć, dlaczego.
Boję się mojej szesnastki. Wtedy dostanę całą moc. Brzmi zniewalająco, ale na samą myśl się trzęsę. Główne pytanie? Tak, umiem czarować, ale magia to nie zabawa. Ugh, później wam to wytłumaczę.
Chodzę do liceum przy Tonbridage, niedaleko stacji metro. To duża szkoła, ale całkowiiiiiicie zacofana. Oczywiście wszyscy tu wiedzą, kim jestem. Kilka innych dziewczyn też jest czarodziejkami, ale trzymają się razem, beze mnie. Ja kumpluję się z innymi skomplikowanymi stworzeniami. Zagmathfane, ale OK:
- Wilkołaczka – syn czarodziej, córka wilkołaczka (zawsze, kim jest matka – tym jest córka)
- Nietoperka – syn wilkołak, córka wiadomo
- Diablica – syn nietoperz, córka diablica
- Anielica – syn diabełek, córka aniołek (i tu zawsze są największe kłótnie w rodzeństwie)
- Wampirka – syn smok, córa wampirzyca
- Smoczyca – hipogryf, córka smoczyca
- Hipogryf – smok i hipogryf
No i tu właśnie następuje dziwny zanik chłopca czarodzieja. Nikt nie wie dlaczego. Już dawno temu wszyscy porzucili te pytania, bo zagadki tej nie da się rozwiązać. Nie ma czarodziei i kropka.
Obecnie nie mam żadnego chłopaka. Mam dobrego kumpla, z którym tworzę parę na lodzie. Ale nic więcej. Ćwiczymy razem, ale choćbyśmy chcieli, nic z tego nie będzie. Ma dziewczynę już od kilku lat – i chyba jest im razem dobrze. Nie przeszkadzam. Zresztą i tak do Matta mnie nie ciągnie.
Moja najlepsza kumpela to nietoperka Alice. Ma potwornie rude włosy i śliczne, brązowe oczy. Karina to moja 2 kumpela, ona znowu jest smoczycą. Jej śliczne, krótkie włosy koloru blond zawsze przyciągają spojrzenia chłopaków. I do tego jeszcze te błękitne oczka!
Ja, to Violett o kasztanowych włosach, które po prostu kocham. Są lekko kręcone, sięgają mi powyżej pasa. Mam szafirowe oczka. Magia jest bardzo odpowiedzialną rzeczą. Przed skończeniem 16 lat czarujemy tylko w obecności profesora, który uczy nas magii. Mamy moc bardzo malutką – i nie wolno nam czarować poza szkołą. Od dziecka wpajają nam do głów zasady i reguły, których musimy przestrzegać. Jeśli już po dostaniu całej mocy złamiemy choć jeden z przepisów i to nieznacznie, grozi nam śmierć. Tak skończyła moja znajoma, chciała wygrać w konkursie dzięki magii. Po prostu zniknęła, praktycznie nikt nie wie w jaki sposób. Wszyscy się boją śmierci. Dlatego nikt nie chce łamać zasad.
Oczywiście to nie tak, że żyjemy wśród normalnych ludzi. Mamy siedziby na całym świecie, ale z dala od normalności. Pośród gór, lasów, na dnie jezior itd. Istnieje też tak zwany Kanał Freixis, czyli podziemny tunel łączący nasz świat ze światem ludzi. Raz do roku, w Halloween, przybieramy swoje postacie, tj. wampiry, wilkołaki itd. Przemieszczamy się wtedy do realiów ludzkiego życia i straszymy. Niestety, w tym roku dostaliśmy zakaz łączenia się z ludźmi. Wybuchła wielka afera w naszej siedzibie szkoły. Ponoć czai się tu normalny człowiek. Jest całkowicie bezpieczny, ale wszyscy panikują. Szkołę zamknięto do odwołania. Grupa specjalistów szuka jakiś śladów na obecność w naszych progach ludzkiej krwi. Ale to nie takie proste. Powiedzielibyście, że wampiry od razu powinny wyczuć zapach ludzkiej krwi. Otóż, życie jest mylące. Wampiry w naszym świecie żywią się krwią, ale nie ludzką. Nigdy nie wyczują ani kropli innej krwi, niż tej, którą spożywają.
Dziś po lekcjach w liceum pewien chłopak z mojej klasy zaprosił mnie na kawę i ciastko do cukierni. Chętnie przyjęłam zaproszenie, zwłaszcza, że poszłam tam z Chrisem. Skromny facet – ale bardzo przystojny. Jest nowy, został przeniesiony ze Springtown aż tutaj. Od początku roku szkolnego rumienię się na jego widok, zwłaszcza dlatego, że patrzy się na mnie na każdej lekcji. Ma duże, błękitne oczy, które wprost zniewalają z nóg. Zapłacił za mnie – dżentelmen.
Po ciachu i kawie ruszyliśmy powoli w kierunku mojego domu, który znajduje się naprzeciwko parku. Gdy już szliśmy aleją zatrzymał się, wziął mnie za rękę i pociągnął. Dobiłam plecami do drzewa. Zbliżył się do mnie.
- Chyba nie powinniśmy...- zaczęłam, ale w duszy bardzo tego chciałam.
Boję się mojej szesnastki. Wtedy dostanę całą moc. Brzmi zniewalająco, ale na samą myśl się trzęsę. Główne pytanie? Tak, umiem czarować, ale magia to nie zabawa. Ugh, później wam to wytłumaczę.
Chodzę do liceum przy Tonbridage, niedaleko stacji metro. To duża szkoła, ale całkowiiiiiicie zacofana. Oczywiście wszyscy tu wiedzą, kim jestem. Kilka innych dziewczyn też jest czarodziejkami, ale trzymają się razem, beze mnie. Ja kumpluję się z innymi skomplikowanymi stworzeniami. Zagmathfane, ale OK:
- Wilkołaczka – syn czarodziej, córka wilkołaczka (zawsze, kim jest matka – tym jest córka)
- Nietoperka – syn wilkołak, córka wiadomo
- Diablica – syn nietoperz, córka diablica
- Anielica – syn diabełek, córka aniołek (i tu zawsze są największe kłótnie w rodzeństwie)
- Wampirka – syn smok, córa wampirzyca
- Smoczyca – hipogryf, córka smoczyca
- Hipogryf – smok i hipogryf
No i tu właśnie następuje dziwny zanik chłopca czarodzieja. Nikt nie wie dlaczego. Już dawno temu wszyscy porzucili te pytania, bo zagadki tej nie da się rozwiązać. Nie ma czarodziei i kropka.
Obecnie nie mam żadnego chłopaka. Mam dobrego kumpla, z którym tworzę parę na lodzie. Ale nic więcej. Ćwiczymy razem, ale choćbyśmy chcieli, nic z tego nie będzie. Ma dziewczynę już od kilku lat – i chyba jest im razem dobrze. Nie przeszkadzam. Zresztą i tak do Matta mnie nie ciągnie.
Moja najlepsza kumpela to nietoperka Alice. Ma potwornie rude włosy i śliczne, brązowe oczy. Karina to moja 2 kumpela, ona znowu jest smoczycą. Jej śliczne, krótkie włosy koloru blond zawsze przyciągają spojrzenia chłopaków. I do tego jeszcze te błękitne oczka!
Ja, to Violett o kasztanowych włosach, które po prostu kocham. Są lekko kręcone, sięgają mi powyżej pasa. Mam szafirowe oczka. Magia jest bardzo odpowiedzialną rzeczą. Przed skończeniem 16 lat czarujemy tylko w obecności profesora, który uczy nas magii. Mamy moc bardzo malutką – i nie wolno nam czarować poza szkołą. Od dziecka wpajają nam do głów zasady i reguły, których musimy przestrzegać. Jeśli już po dostaniu całej mocy złamiemy choć jeden z przepisów i to nieznacznie, grozi nam śmierć. Tak skończyła moja znajoma, chciała wygrać w konkursie dzięki magii. Po prostu zniknęła, praktycznie nikt nie wie w jaki sposób. Wszyscy się boją śmierci. Dlatego nikt nie chce łamać zasad.
Oczywiście to nie tak, że żyjemy wśród normalnych ludzi. Mamy siedziby na całym świecie, ale z dala od normalności. Pośród gór, lasów, na dnie jezior itd. Istnieje też tak zwany Kanał Freixis, czyli podziemny tunel łączący nasz świat ze światem ludzi. Raz do roku, w Halloween, przybieramy swoje postacie, tj. wampiry, wilkołaki itd. Przemieszczamy się wtedy do realiów ludzkiego życia i straszymy. Niestety, w tym roku dostaliśmy zakaz łączenia się z ludźmi. Wybuchła wielka afera w naszej siedzibie szkoły. Ponoć czai się tu normalny człowiek. Jest całkowicie bezpieczny, ale wszyscy panikują. Szkołę zamknięto do odwołania. Grupa specjalistów szuka jakiś śladów na obecność w naszych progach ludzkiej krwi. Ale to nie takie proste. Powiedzielibyście, że wampiry od razu powinny wyczuć zapach ludzkiej krwi. Otóż, życie jest mylące. Wampiry w naszym świecie żywią się krwią, ale nie ludzką. Nigdy nie wyczują ani kropli innej krwi, niż tej, którą spożywają.
Dziś po lekcjach w liceum pewien chłopak z mojej klasy zaprosił mnie na kawę i ciastko do cukierni. Chętnie przyjęłam zaproszenie, zwłaszcza, że poszłam tam z Chrisem. Skromny facet – ale bardzo przystojny. Jest nowy, został przeniesiony ze Springtown aż tutaj. Od początku roku szkolnego rumienię się na jego widok, zwłaszcza dlatego, że patrzy się na mnie na każdej lekcji. Ma duże, błękitne oczy, które wprost zniewalają z nóg. Zapłacił za mnie – dżentelmen.
Po ciachu i kawie ruszyliśmy powoli w kierunku mojego domu, który znajduje się naprzeciwko parku. Gdy już szliśmy aleją zatrzymał się, wziął mnie za rękę i pociągnął. Dobiłam plecami do drzewa. Zbliżył się do mnie.
- Chyba nie powinniśmy...- zaczęłam, ale w duszy bardzo tego chciałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz