- Przepraszam, ja nie wiem co się stało, ale...- próbowałam mu to jakoś wyjaśnić. Oboje osłupieliśmy w jednym momencie.
- To moja krew – złapał się za głowę Chris. - Jak mogłem o tym zapomnieć?!
- O czym? - zapytałam.
- Jeśli wampir ugryzie ofiarę, nic się nie dzieje. Ale jeśli jesteś synem Drakuli, zamieniasz w wampira osobę, którą kochasz.
Przegryzłam wargi. To niemożliwe, nie chcę być wampirem!
- Powiedz, że da się to odwrócić.- powiedziałam bardziej do siebie niż do Chrisa.
- Na szczęście da się, ale to może trochę boleć. - odetchnęłam. - Muszę Cię ugryźć jeszcze raz w tą samą ranę. Przykro mi.
Czytałam gdzieś, że drugie ugryzienie wampira w ciągu kilku dni od 1 może spowodować śmierć nagłą i bolesną. Zamarłam z przerażenia i wspomnienia przeszywającego mnie bólu. Ale nie mogłam zostać wampirem ani minuty dłużej.
- Ale ja mogę nie przeżyć, Chris. - złapałam go za rękę. W kącikach oczu zebrały mi się łzy.
- Chcesz to zrobić? - zapytał, choć sam nie był zwolennikiem tej sytuacji. Przytaknęłam głową i usiadłam na parapecie. Panicznie się bałam. Zbliżył się do mnie i powiedział, że mnie przeprasza za to, co zaraz zrobi. Popatrzyłam mu w oczy. Czułam jego oddech na moim karku. Po chwili poczułam ukłucie. Wbił najdelikatniej jak tylko się dało swoje kiełki w moją ranę, ale i tak ból był przeraźliwy. Zacisnęłam zęby i uroniłam kilka łez. Wszystko było w porządku, żyłam, ale nagle przed oczami zaczęły mi migotać czarne plamy. Oblał mnie zimny pot, próbowałam o nich nie myśleć, ale z każdą chwilą było coraz gorzej. Zaczęłam krzyczeć i wierzgać nogami. Chris już wykonał swoją robotę i w panice zaczął mną szarpać. Nic nie widziałam i bałam się każdego odgłosu. Uderzyłam mocno głową o ścianę i padłam na ziemię. Poczułam tylko ciepły pocałunek na moich ustach. Leżałam tak świadomie, jednak całkowicie nic nie widziałam. Po chwili obraz zaczął wracać i przybierać kształty.
- Tak się bałam! - rzuciłam mu się na szyję. Nie odezwał się tylko wziął mnie za rękę i pociągnął przez korytarz. - Co ty wyprawiasz? - zapytałam.
- Widziałaś tę postać w oknie, prawda? - pociągnął mnie mocniej.
- Skąd wiesz? - zatkało mnie, ale biegłam dalej.
Biegliśmy przez kilka minut aż dotarliśmy do wyjścia awaryjnego. Chris rozbił szklane drzwi i przebiegł przez nie.
- Pośpiesz się! - krzyczał. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi. W końcu stanął pośrodku parkingu obok szpitala i rozglądnął się. Podniósł studzienkę i kazał mi tam wejść. Nic z tego nie rozumiałam, ale weszłam tam. Tak strasznie cuchnęło!
- Powiesz mi w końcu o co chodzi? - zapytałam. Ale po chwili już rozumiałam. W kanale zobaczyłam Łukasza i profesora od magii. Postacią w oknie okazał się Lord Sallwadus. (...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz