Ranek. Jest 5.30. Za pół godziny zaczynam trening z panią Hidey i Nathanem. Już się nie mogę doczekać! Będzie fantastycznie!
7.15. Właśnie wracam z treningu. Nathan mnie po prostu wykończył. Nie mam siły iść do szkoły, a dziś poniedziałek. Jakoś się pozbierałam i udało mi się doczłapać do szarego, nudnego liceum tuż przed 8. W szatni panował tłok, przeciskałam się do swojej szafki. Nathan miał szafkę kilka metrów obok, też dopiero wszedł do budynku. Chris ma szafkę na końcu korytarza – tam, gdzie reszta chłopaków z drużyny koszykarzy. Przebrałam buty, bo taka zasada panuje w liceum, schowałam kurtkę i czapkę. Wyjęłam z blaszanego dziadostwa książkę do chemii i księgę zaklęć. Ruszyłam do klasy, ale Nathan zablokował mi drogę. Zadzwonił dzwonek. W szatni zrobiło się cicho i spokojnie. Nie było nikogo oprócz nas.
- Spóźnimy się na chemię... - przekręciłam głowę. Podszedł do mnie i popchnął do szafki. Pocałował, choć to było w naszym liceum zabronione – swoją drogą głupia reguła!
- Przestań, bo będziemy musieli zostać po lekcjach! - szeptałam mu do ucha. Odsunął się i wziął mnie za rękę. Pomaszerowaliśmy, mając cichą nadzieję, że akurat nikt nie patrzył na obraz monitoringu z szatni. Puścił moją dłoń i weszliśmy do klasy. Pani Greealstone popatrzyła na nas spod burzy blond włosów i kazała usiąść do ławek. Usiadłam obok Alice, mojej kupeli. Nathan nie usiadł jednak obok Chrisa, jak robił to zawsze (!!!!!!!!!!!) ale usiadł w ostatniej ławce. Chris uśmiechał się do mnie. Zauważyła to chemiczka, no i zapytała go. Dostał z odpowiedzi dopa. Wybredził coś i to niesamowiiiiicie. Gdy zobaczyła, że oglądam się do tyłu za Chrisem, jędza zapytała i mnie, choć nie było mnie kilkanaście dni. Dostałam dostateczny, ale baaardzo naciągany. Olać ją . xD. Nathan szczerzył do mnie cały czas swoje śnieżnobiałe ząbki. Wykrywacz spojrzeń (jędza chemiczka) zapytała i jego, tłumacząc, że nie uważa. Okej, powiedział. Mocno ją zatkało, gdy wyrecytował jej słowo w słowo ostatnią lekcję z podręcznika. Dała mu bdb i odczepiła się od naszej klasy. Chwała Bogu!
Na przerwie, chcąc uniknąć chłopaków poszłam korytarzem do szatni. Okazało się, że Chris też tam był. Zobaczyłam go i schowałam się za rzędem szafek. W końcu przyszłam tu, żeby się przed nim schować. Wyjmował księgę zaklęć i...zobaczyłam, jak Katerine, czirliderka całuje go w policzek. Wyszłam zza szafek. Zbledł, i powinien. Łza spłynęła mi po policzku, uciekłam do toalety. Cały tusz mi się rozmazał, siedziałam na parapecie i płakałam. Ufałam mu, tak się męczyłam, żeby któregoś wybrać, a on już znalazł sobie inną? Zadzwonił dzwonek. Umyłam twarz i poszłam do klasy. W drzwiach szepnął mi :
- To nie tak jak myślisz, Viola.
Ale ja pod wpływem złości zbliżyłam się do niego i wykrzywiłam twarz.
- Jesteś dupkiem!
Cała klasa zamilkła, dobrze, że profesora jeszcze nie było. Rozpakowałam plecak i podszedł do mnie jeszcze raz.
- Ja nic do niej nie czuję! - powiedział dość głośno.
- Myślisz, że uwierzę? Nie jesteś jej wart, Chris. Miałeś już swoje pięć minut.
- Czyli chcesz być z Nathanem?! - krzyknął. Klasa bacznie śledziła każdy nasz ruch. Nathan wstał z ławki i podszedł do mnie. Popatrzył w oczy.
- On mnie nie bije i nie oszukuje. Poza tym stara się być ze mną cały czas. A ty? - znowu zaczęłam płakać.
- A ja Cię kocham i nie pozwolę, żebyś była z Nathanem! - pchnął ławkę.
- Zostaw ją, trzeba było się zastanowić wcześniej – do akcji wkroczył Nathan. Objął mnie i mocno przytulił. Czułam się w jego ramionach bezpieczna, a Chrisa ostatnio bałam się.
- Chcę być z Nathanem, zmieniłeś się i to bardzo.
- Bo mój kumpel odbiera mi dziewczynę! Przypomnij sobie ławkę obok Wenus, nasze pocałunki, przytulenia, schron, to wszystko na marne, bo pojawia się taki debil i manipuluje Ci w głowie!
- Przestań, nie masz prawa tak o nim mówić! - szarpnął mnie za rękę i mocno przyciągnął do siebie. Oddychałam szybko, bo nie wiedziałam, o co mu chodzi. Trzymał mnie tak mocno, że nie mogłam się wyrwać. Schylił się i chciał mnie pocałować, ale ja tego nie chciałam, już nie byłam w nim zakochana. Chwycił mnie z kark i nie mogłam się ruszyć. Przymusowo uderzył swoimi ustami moje usta i choć próbowałam się wyrwać całował mnie. Dobiłam do ławki i padłam na nią plecami. Schylił się i przyciskał mnie do niej. Nathan rzucił się na niego i mocno uderzył w głowę. Odskoczył ode mnie i zmienił się w wampira. Nathan zaś w wilkołaka. Walka trwała, a ja obolała od ławki próbowałam ich jakoś rozdzielić. Alice podeszła do mnie i pomogła dość do naszej 2 ławki. Oni bili się dalej.
-Stooooop! - wrzasnęłam.
7.15. Właśnie wracam z treningu. Nathan mnie po prostu wykończył. Nie mam siły iść do szkoły, a dziś poniedziałek. Jakoś się pozbierałam i udało mi się doczłapać do szarego, nudnego liceum tuż przed 8. W szatni panował tłok, przeciskałam się do swojej szafki. Nathan miał szafkę kilka metrów obok, też dopiero wszedł do budynku. Chris ma szafkę na końcu korytarza – tam, gdzie reszta chłopaków z drużyny koszykarzy. Przebrałam buty, bo taka zasada panuje w liceum, schowałam kurtkę i czapkę. Wyjęłam z blaszanego dziadostwa książkę do chemii i księgę zaklęć. Ruszyłam do klasy, ale Nathan zablokował mi drogę. Zadzwonił dzwonek. W szatni zrobiło się cicho i spokojnie. Nie było nikogo oprócz nas.
- Spóźnimy się na chemię... - przekręciłam głowę. Podszedł do mnie i popchnął do szafki. Pocałował, choć to było w naszym liceum zabronione – swoją drogą głupia reguła!
- Przestań, bo będziemy musieli zostać po lekcjach! - szeptałam mu do ucha. Odsunął się i wziął mnie za rękę. Pomaszerowaliśmy, mając cichą nadzieję, że akurat nikt nie patrzył na obraz monitoringu z szatni. Puścił moją dłoń i weszliśmy do klasy. Pani Greealstone popatrzyła na nas spod burzy blond włosów i kazała usiąść do ławek. Usiadłam obok Alice, mojej kupeli. Nathan nie usiadł jednak obok Chrisa, jak robił to zawsze (!!!!!!!!!!!) ale usiadł w ostatniej ławce. Chris uśmiechał się do mnie. Zauważyła to chemiczka, no i zapytała go. Dostał z odpowiedzi dopa. Wybredził coś i to niesamowiiiiicie. Gdy zobaczyła, że oglądam się do tyłu za Chrisem, jędza zapytała i mnie, choć nie było mnie kilkanaście dni. Dostałam dostateczny, ale baaardzo naciągany. Olać ją . xD. Nathan szczerzył do mnie cały czas swoje śnieżnobiałe ząbki. Wykrywacz spojrzeń (jędza chemiczka) zapytała i jego, tłumacząc, że nie uważa. Okej, powiedział. Mocno ją zatkało, gdy wyrecytował jej słowo w słowo ostatnią lekcję z podręcznika. Dała mu bdb i odczepiła się od naszej klasy. Chwała Bogu!
Na przerwie, chcąc uniknąć chłopaków poszłam korytarzem do szatni. Okazało się, że Chris też tam był. Zobaczyłam go i schowałam się za rzędem szafek. W końcu przyszłam tu, żeby się przed nim schować. Wyjmował księgę zaklęć i...zobaczyłam, jak Katerine, czirliderka całuje go w policzek. Wyszłam zza szafek. Zbledł, i powinien. Łza spłynęła mi po policzku, uciekłam do toalety. Cały tusz mi się rozmazał, siedziałam na parapecie i płakałam. Ufałam mu, tak się męczyłam, żeby któregoś wybrać, a on już znalazł sobie inną? Zadzwonił dzwonek. Umyłam twarz i poszłam do klasy. W drzwiach szepnął mi :
- To nie tak jak myślisz, Viola.
Ale ja pod wpływem złości zbliżyłam się do niego i wykrzywiłam twarz.
- Jesteś dupkiem!
Cała klasa zamilkła, dobrze, że profesora jeszcze nie było. Rozpakowałam plecak i podszedł do mnie jeszcze raz.
- Ja nic do niej nie czuję! - powiedział dość głośno.
- Myślisz, że uwierzę? Nie jesteś jej wart, Chris. Miałeś już swoje pięć minut.
- Czyli chcesz być z Nathanem?! - krzyknął. Klasa bacznie śledziła każdy nasz ruch. Nathan wstał z ławki i podszedł do mnie. Popatrzył w oczy.
- On mnie nie bije i nie oszukuje. Poza tym stara się być ze mną cały czas. A ty? - znowu zaczęłam płakać.
- A ja Cię kocham i nie pozwolę, żebyś była z Nathanem! - pchnął ławkę.
- Zostaw ją, trzeba było się zastanowić wcześniej – do akcji wkroczył Nathan. Objął mnie i mocno przytulił. Czułam się w jego ramionach bezpieczna, a Chrisa ostatnio bałam się.
- Chcę być z Nathanem, zmieniłeś się i to bardzo.
- Bo mój kumpel odbiera mi dziewczynę! Przypomnij sobie ławkę obok Wenus, nasze pocałunki, przytulenia, schron, to wszystko na marne, bo pojawia się taki debil i manipuluje Ci w głowie!
- Przestań, nie masz prawa tak o nim mówić! - szarpnął mnie za rękę i mocno przyciągnął do siebie. Oddychałam szybko, bo nie wiedziałam, o co mu chodzi. Trzymał mnie tak mocno, że nie mogłam się wyrwać. Schylił się i chciał mnie pocałować, ale ja tego nie chciałam, już nie byłam w nim zakochana. Chwycił mnie z kark i nie mogłam się ruszyć. Przymusowo uderzył swoimi ustami moje usta i choć próbowałam się wyrwać całował mnie. Dobiłam do ławki i padłam na nią plecami. Schylił się i przyciskał mnie do niej. Nathan rzucił się na niego i mocno uderzył w głowę. Odskoczył ode mnie i zmienił się w wampira. Nathan zaś w wilkołaka. Walka trwała, a ja obolała od ławki próbowałam ich jakoś rozdzielić. Alice podeszła do mnie i pomogła dość do naszej 2 ławki. Oni bili się dalej.
-Stooooop! - wrzasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz