Chwilę tak siedziałam, ale w głębi duszy aż mnie rwało. Musiałam coś zrobić, myślałam, że zwariuję! Weszłam do środka budynku i włączyłam telewizję. Chris poszedł do kuchni zrobić śniadanie. Nagle usłyszałam krzyki profesora. Jak najprędzej doczłapałam się do biblioteki i przeraziłam się. Profesor leżał na podłodze. Kucnęłam i zobaczyłam zakrwawiony palec u prawej ręki.
- Co się stało? - krzątałam się po pomieszczeniu.
- Po prostu zobaczyłem jakąś postać na ogrodzie i zagapiłem się. Przeciąłem sobie palca krojąc składniki do wywaru.
Chris szybko wybiegł na ogród i zaczął szukać kogokolwiek.
Ja pomogłam profesorowi obmyć palec i zakleiliśmy go plastrem. Profesor wyglądał na bardzo zamyślonego. Wyszłam z pokoju pod pretekstem potrzeby. Dziwnie nie wierzyłam w przecięcie palca. Tak ot, po prostu! W lustrze przy pomocy czarów ukazał się obraz sprzed kilku minut z biblioteki. W oknie istotnie była postać, ale to była smoczyca. Profesor przecież nie jest taki głupi, żeby nie rozpoznać takiej postaci. Może to przez stres lub słaby wzrok? - wzruszyłam ramionami. Podratowałam poje włosy spinką i muszę przyznać w koku było mi ślicznie. Położyłam się na kanapie i zaczęłam oglądać film – pewien tragiczny romans. Historia tak mnie poruszyła, że zaczęłam płakać. Moje łzy nie były jednak przeźroczyste. Były błękitno - niebieskie, zupełnie jak oczy Chrisa. Było to trochę dziwne, to samo stwierdził Chris wchodząc do pokoju.
- Viola, czy ty płaczesz? - odwiesił kurtkę na wieszak i podszedł do mnie. - Nie możesz płakać z powodu filmów, przestań. - wziął pilota i wyłączył telewizję. Ale ja nie mogłam przestać, wręcz przeciwnie, zaczęłam ryczeć. Było mi wstyd przed nim, ale musiałam. Usiadł obok mnie i przytulił. Nic nie mówił, ale wiedziałam, że w duchu mnie mocno wspiera. Nie wytrzymałam tej ciszy, odwróciłam się i popatrzyłam mu w oczy. Ten zniewalający błękit dodał mi odwagi. Pocałowałam Chrisa, a on odwzajemnił pocałunek. Niewiedzieć dlaczego zrobiło mi się słabo. Po raz pierwszy obecność Chrisa stała się dla mnie niekomfortowa. Bałam się, że czymś go przestraszę, że się przed nim ośmieszę. Dobrze, że siedziałam, bo nogi stały się jak z waty. Serce mi łomotało, poniekąd się stresowałam. Dziwne. Dlaczego wcześniej się tak nie czułam?
- Bo w końcu dopadła Cię miłość – odpowiedział, po czym pocałował mnie jak jeszcze nigdy dotąd. Czy on umie czytać w myślach? Zadałam sobie pytanie, znając dobrze na nie odpowiedź.
- Nie mówiłeś, że masz dar do czytania w myślach. Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Niektórych to płoszy. Ale spokojnie, udaje mi się zawsze odczytywać tylko te myśli, w których jest wzmianka o mnie.
- Mój poprzedni chłopak też posiadał taki dar. Wykorzystywał go do wyjawiania ludzkich sekretów. - prychnęłam na samą myśl o Ivanie. Chris popatrzył na mnie z zaciekawieniem. - No co, nie będę udawać przed tobą, że innych chłopaków nie miałam. Nie jestem taka tępa.
Uśmiechnął się.
- Za taką bezpośredniość Cię kocham – znowu mnie pocałował. Przynajmniej przez chwilę poczułam się miło. Przytuliłam go z całej siły.
- Dzięki, Chris. Umiesz człowieka pocieszyć. - wzięłam go za rękę. - Choć.
Poszliśmy do biblioteki, by zobaczyć jak sobie radzi profesor Hiftton.
- Chodźcie dzieci, znalazłem coś interesującego. - wskazał na długi dialog w księdze. Mówił o odrodzeniu się L. Sallwadusa, ale ponoć historia kończy się pomyślnie. Od razu przystąpiłam do ćwiczeń z profesorem. Zostały 4 dni do moich urodzin. Szesnastych. Strach wzmagał się wraz z odliczanymi dniami. Nauczyłam się panować nad mocą, lecz jeszcze nie do końca. Gdy dostanę całą moc, na pewno świetnie sobie z nią poradzę – słowa profesora.
Coś mi się przypomniało! Przypomniała mi się postać w oknie szpitala i ta sprzed kilku dni w oknie profesora. Porównywałam szczegół po szczególe. Natrafiłam na ważną rzecz.
Noga już wcale nie bolała, została oczywiście paskuuudna blizna, ale mniejsza z tym. Podbiegłam do pokoju, w którym spał profesor. Trudno się dziwić – całą noc ślęczał przed książkami. Zaczytany facet, ha?
- Profesorze – szarpałam, próbując go obudzić – profesorze Hiftton! - ale figa!
- Chris! - krzyknęłam, a on zjawił się w okamgnieniu. - Nie mogę obudzić profesora.
Po dłuuuuuuuuuuuugich zmaganiach profesor w końcu się ocknął. Ulżyło mi na sercu.
- Och, przepraszam, dzieci, powinienem was uprzedzić, że mój sen jest twardy jak skała. - zaśmiał się i pogładził brodę.
- Profesorze, odkryłam, kim naprawdę była postać w oknie. Posłuchajcie ! - poleciłam i zabrałam się do omawiania mojej teorii. Profesor nieco się zadumał, a Chris rzucał podejrzliwe spojrzenia na alarm przeciwpożarowy.
- Cicho!-krzyknął. Przyłożył ucho do ściany i chwycił mnie za rękę. - Tu jest niebezpiecznie!
Wybiegliśmy na podwórko i czym prędzej wyczarowałam schron, o który prosił mnie Chris. Cała nasza trójka odetchnęła chwilkę.
- Chris, o co Ci chodziło z tą ucieczką z mojego domu? - zapytał lekko podirytowany profesor. - Mam zainstalowane tysiące alarmów!
Chris nabrał powietrza do płuc i szepnął mi do ucha ' stwórz tu monitoring podziemny'. Zaskoczył mnie. Zamknęłam oczy i włala! Na betonowych ścianach pojawiło się kilka monitorów.
- Podkopy wilkołaków! - oczy profesora zrobiły się szare. - Skąd wiedziałeś?
- Muszę odpowiadać? - popatrzył mi w oczy.
- Ty coś ukrywasz? Chris, ja...- urwałam w połowie. Całe moje zaufanie do niego legło w gruzach.
- Nie mogę wam powiedzieć, to wbrew zasadom. - nie mogłam go zrozumieć.
- Jeśli chcesz być ze mną musisz mówić mi wszystko, zaufanie to podstawa, nie wiesz o tym?
- Viola, nie mogę.
- Czyli to coś jest ważniejsze niż ja?
- To nie tak, nie rozumiesz.
- To mi wyjaśnij! - nerwy mi puściły.
- Bardzo bym chciał, ale chcę, żebyś była bezpieczna.
- Przesadzasz, po prostu się boisz. Nie wierzę...
- Przepraszam, nie mogę tego powiedzieć, naprawdę.
- Chris! - łza spłynęła mi po policzku. - Skoro chcesz mieć tajemnice, miej je beze mnie. - Odwróciłam się i usiadłam w drugim końcu pomieszczenia. Nie mogłam na niego patrzeć. Ja powiedziałam mu o mnie wszystko, a o nim nie wiem praktycznie nic. Idiotka!
- Chris! - łza spłynęła mi po policzku. - Skoro chcesz mieć tajemnice, miej je beze mnie. - Odwróciłam się i usiadłam w drugim końcu pomieszczenia. Nie mogłam na niego patrzeć. Ja powiedziałam mu o mnie wszystko, a o nim nie wiem praktycznie nic. Idiotka!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz