Tak, nie mam pojęcia który jest tym jedynym. Nie pytajcie mnie teraz o to.
Wróciłam do domu, profesor już pozwolił nam wychodzić. Uff...
Chris siedział pod domem. Najwidoczniej babcia poszła do sklepu.
- Hej, Viola – ucieszył się na mój widok. Pocałował i zapytał. - Gdzie byłaś?
- A byłam z Nathanem na kakao. Miły chłopak.
- Ta, Nathan jest spoko. Ale uwierz, straszny z niego podrywacz. - zaschło mi w gardle. Mogłam się domyślić, taki z niego manipulator!
- Serio, nie wygląda na takiego. - drążyłam.
- Co tydzień jest z inną. Teraz jest z …. no........ tą.....y......Bellą. Jest w jego wieku.
- To, Nathan nie jest starszy ode mnie tylko pół roku?
- Nie, dziewczyno! On nie przeszedł z 2 do 3 gimnazjum. Zimował, dlatego chodzi z nami do klasy.
- Aha – skinęłam głową. - Od dawna się kumplujecie?
- Nie, odkąd tylko przyjechał pod koniec wakacji. To czadowy kumpel, ma niezłe oko co do dziewczyn. - zaśmiał się.
- Możliwe. - wzięłam go za rękę i przytuliłam. - Chcesz być ze mną?
- Viola, co ty? Masz chandrę czy doła? Oczywiście, że chcę. - przytulił mnie mocno. - Wiem, co ci poprawi humorek – zbliżył swoje usta do moich i pocałował. Długo, mocno, czule. Jest źle – to nie pomogło. Widząc to zaczął mnie łaskotać.
- Przestań, nie mam ochoty na takie wygłupy. Wiesz, że tego nie lubię. - buchnęłam na niego. - Przepraszam, mam zły dzień, Chris.
- Dobrze, rozumiem, zostawić cię samą? - podeszłam do niego i pocałowałam w policzek.
Poszedł.
Następnego dnia obok mojego domu zaczął kręcić się Nathan. Wpatrywał się w okno mojego pokoju. Skąd wiedział, gdzie mieszkam?
Wróciłam do domu, profesor już pozwolił nam wychodzić. Uff...
Chris siedział pod domem. Najwidoczniej babcia poszła do sklepu.
- Hej, Viola – ucieszył się na mój widok. Pocałował i zapytał. - Gdzie byłaś?
- A byłam z Nathanem na kakao. Miły chłopak.
- Ta, Nathan jest spoko. Ale uwierz, straszny z niego podrywacz. - zaschło mi w gardle. Mogłam się domyślić, taki z niego manipulator!
- Serio, nie wygląda na takiego. - drążyłam.
- Co tydzień jest z inną. Teraz jest z …. no........ tą.....y......Bellą. Jest w jego wieku.
- To, Nathan nie jest starszy ode mnie tylko pół roku?
- Nie, dziewczyno! On nie przeszedł z 2 do 3 gimnazjum. Zimował, dlatego chodzi z nami do klasy.
- Aha – skinęłam głową. - Od dawna się kumplujecie?
- Nie, odkąd tylko przyjechał pod koniec wakacji. To czadowy kumpel, ma niezłe oko co do dziewczyn. - zaśmiał się.
- Możliwe. - wzięłam go za rękę i przytuliłam. - Chcesz być ze mną?
- Viola, co ty? Masz chandrę czy doła? Oczywiście, że chcę. - przytulił mnie mocno. - Wiem, co ci poprawi humorek – zbliżył swoje usta do moich i pocałował. Długo, mocno, czule. Jest źle – to nie pomogło. Widząc to zaczął mnie łaskotać.
- Przestań, nie mam ochoty na takie wygłupy. Wiesz, że tego nie lubię. - buchnęłam na niego. - Przepraszam, mam zły dzień, Chris.
- Dobrze, rozumiem, zostawić cię samą? - podeszłam do niego i pocałowałam w policzek.
Poszedł.
Następnego dnia obok mojego domu zaczął kręcić się Nathan. Wpatrywał się w okno mojego pokoju. Skąd wiedział, gdzie mieszkam?
Chciał, żebym wyszła, ale nie chciałam z nim gadać. Gdy przez uchylone okno wleciał mi do pokoju prosto na biurko śliczny, duży kasztan, przełamałam się. Ubrałam kozaki, kurtkę i wyszłam na ganek.
- Hej! - uśmiechnęłam się.
- Nie dostałaś kasztanem? - zapytał troskliwie.
- Nie, spoko. Wczoraj po naszym spotkaniu...
- Całowałaś się z Chrisem, wiem. - popatrzyłam na niego z zainteresowaniem.
- Skąd ty..
- Czuję to – znów mi przerwał. Poszliśmy do parku – tego co ostatnio. Alejki znów świeciły pustkami, dosłownie jak mój ulubiony sklep po wyprzedaży.
- Ponoć jesteś wielkim podrywaczem. - zagadałam.
- Wcale nie. Po prostu ciągle szukam tej jedynej. I chyba nawet wiem kto to.
- Hej! - uśmiechnęłam się.
- Nie dostałaś kasztanem? - zapytał troskliwie.
- Nie, spoko. Wczoraj po naszym spotkaniu...
- Całowałaś się z Chrisem, wiem. - popatrzyłam na niego z zainteresowaniem.
- Skąd ty..
- Czuję to – znów mi przerwał. Poszliśmy do parku – tego co ostatnio. Alejki znów świeciły pustkami, dosłownie jak mój ulubiony sklep po wyprzedaży.
- Ponoć jesteś wielkim podrywaczem. - zagadałam.
- Wcale nie. Po prostu ciągle szukam tej jedynej. I chyba nawet wiem kto to.
- Taaaa. Ładna jest, co?
- Jak róża na pustyni. - uśmiechnął się.
- Wszystkie na to lecą? - zadrwiłam.
- Mówię serio, zakochałem się w tobie. - stanął i nieziemsko mocno mnie objął. - Nie wymagam od ciebie, żebyś zerwała z Chrisem. Ale pozwól mi się czasem z tobą zobaczyć.
- To masz jak w banku. A co z Bellą? - zapytałam.
- Jaką Bellą? A, z Bellą... - zerwę z nią, nie kocham jej.
- Draniem jesteś, łamać tylu dziewczynom serce. Słuchaj, nie mogę się z tobą spotykać, mam chłopaka a ty dziewczynę. Rozumiesz? - odepchnęłam go. Okazał się jednak natrętny i znów się do mnie zbliżył.
- Viola, masz do mnie słabość.
Ale nie miał racji.
- Jak róża na pustyni. - uśmiechnął się.
- Wszystkie na to lecą? - zadrwiłam.
- Mówię serio, zakochałem się w tobie. - stanął i nieziemsko mocno mnie objął. - Nie wymagam od ciebie, żebyś zerwała z Chrisem. Ale pozwól mi się czasem z tobą zobaczyć.
- To masz jak w banku. A co z Bellą? - zapytałam.
- Jaką Bellą? A, z Bellą... - zerwę z nią, nie kocham jej.
- Draniem jesteś, łamać tylu dziewczynom serce. Słuchaj, nie mogę się z tobą spotykać, mam chłopaka a ty dziewczynę. Rozumiesz? - odepchnęłam go. Okazał się jednak natrętny i znów się do mnie zbliżył.
- Viola, masz do mnie słabość.
Ale nie miał racji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz